close



 

Tajemnicze światła na Wiśle



Będąc na Bulwarach Wiślanych, sącząc napoje chłodzące, przysłuchiwałem się rozmowie dwóch panów zajmujących stolik obok mojego. Rysowali na serwetkach różne plany od czasu do czasu głośno się spierając. Jeden był za wypuszczeniem wody z Wisły ( i tak już jej jest niewiele ) a drugi za penetracją dna rzeki przez specjalne podwodne roboty. Zamieniłem z nimi dwa słowa i opowiedzieli pewną ciekawą historię. Wracając w sobotę z imprezy postanowili wpaść na bulwary aby zerknąć na spadające gwiazdy. Ale były chmury i siąpił deszcz. Gwiazd ani na lekarstwo. Ale mieli inne w postaci cytrynówki. W pewnym momencie spod chmur wypadła jedna z gwiazd o cylindrycznym kształcie jak twierdził jeden z panów. Drugi utrzymywał, że kształt „tego czegoś” zbliżony był do odwróconego talerza. Ale obaj byli zgodni, że emitowało zielonkawe światło i wpadło z sykiem do rzeki. Zapytałem, w którym miejscu to było? Zdziwieni pokazali palcem miejsce. Przecież wszyscy to widzą. Zerknąłem i faktycznie coś jest i w dalszym ciągu emituje światło. W tym miejscu należy dodać, że światła są lepiej widoczne dla osób, które mówiąc kolokwialnie są już lekko na grillowane. Jeden z panów opowiadał, że słyszał też kobiecy śpiew. Drugi wspominał, że czasem zdaje mu się jakby w wodzie widział wielki rybi ogon. Jednak z powyższych powodów, opowieści spotkanych panów, trudno uznać za wiarygodne. Nie mniej coś chyba jest na rzeczy. Nam udało się zrobić parę zdjęć i krótki film. Pomimo że aparat pokazuje poprawne parametry ekspozycji na zdjęciach wychodzi tylko biała plama. Trzeba fotografować albo z daleka lub używać filtrów ND o znacznej gęstości ( szare filtry ) Jeśli ktoś zbliża się do świateł na przykład łodzią lub motorówką, światło natychmiast gaśnie i pojawia się w innym miejscu, kilkadziesiąt metrów dalej. Pewnie niebawem rzeka wyschnie i tajemnica sama wyjdzie na jaw.




 





Imię / nick
Treść komentarza