close

Pałacyk Szustra i jego tajemnice 


 

Pałacyk Szustra a dokładnie Franciszka Karola Schuster-a, zwany potoczne Pałacykiem Szustra stoi sobie nieco na uboczu ulicy Puławskiej pod adresem Morskie Oko dwa. Zresztą w dawnych czasach, wkrótce po wybudowaniu pałacyku dla księżnej Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej brama wejściowa znajdowała się przy dzisiejszej ulicy Puławskiej a jej pozostałością, jest tak zwany Domek Mauretański. Sam Franciszek Karol Schuster był ostatnim właścicielem nieruchomości i od jego nazwiska wzięła się nazwa pałacyku. Kim był Franciszek Karol Schuster? Dzisiaj byśmy powiedzieli, że był przedsiębiorcą i to dosyć obrotnym jak na połowę wieku dziewiętnastego. Zajmował się litografią, czyli takim nieco bardziej artystycznym drukiem. Tworzył jako ilustrator i powielał na specjalnych prasach obrazy współczesnej mu Warszawy, wytwarzał papiery listowe ozdobione widokami miasta i scenami myśliwskimi.



Początkowo miał sklep i pracownię w Hotelu Saskim na Krakowskim Przedmieściu, a następnie przy tej samej ulicy kupił kamienicę, do której przeniósł firmę. Kilka lat później kupił drukarnię i dorobił się pokaźnego majątku. W roku 1845 drogą kupna nabył od Anny z Tyszkiewiczów Dunin-Wąsowiczowej za sumę 130 000 złotych wyżej wspomniany pałacyk, który znajdował się na całkiem sporej posesji. Szybko rozbudował nieruchomość, urządzając w niej letnisko będące miejscem wypoczynku zamożnych warszawiaków. Na terenie był pięknie utrzymany ogród i znana restauracja. Część nienadającą się do zagospodarowania na park ze względu na znajdujące się tam glinianki wynajął na cegielnię. Interes się kręcił, a jak wiemy pańskie oko konia tuczy, właściciel zamieszkał w pałacu w roku 1868. W rezydencji mieszkał ponad trzydzieści lat. Zmarł w sędziwym wieku dziewięćdziesięciu lat i został pochowany w istniejącej do dziś, grobowej kaplicy znajdującej się na terenie ogrodu. 



Przez swoje długie życie zgromadził wiele dzieł sztuki i cennych kolekcji, które znajdowały się w pałacu. Niestety sam pałac został uszkodzony w wyniku działań wojennych we wrześniu 1944 roku i doszczętnie spalony w czasie Powstania Warszawskiego. Pałac odbudowano dopiero w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Mieścił się w nim Urząd Stanu Cywilnego a obecnie Towarzystwo Muzyczne imienia Stanisława Moniuszki. Podobno do wczesnych lat siedemdziesiątych w pobliżu pałacu można było zobaczyć, postać starszego pana, która nagle znikała, jeśli ktoś próbował się do niej zbliżyć. Czyżby był to duch Franciszka Karola Schuster-a? Tego zapewne już nigdy się nie dowiemy. Zjawy z parku zniknęły w tym samym czasie kiedy prochy właściciela pałacu przeniesiono na Cmentarz Powązkowski. Na stronie Urzędu Dzielnicy Mokotów można przeczytać, że Pałacyk Szustera jest perłą Mokotowa. Warto wybrać się w to miejsce na spacer, aby przekonać się, czy tak jest rzeczywiście.



Pałacyk Szustra jest znany każdemu mieszkańcowi Mokotowa stąd po raz kolejny, nie ma sensu przypominać jego zawiłej i pogmatwanej historii. Jednak od pewnego czasu ta mokotowska wizytówka wygląda przynajmniej z zewnątrz coraz gorzej, aby nie napisać, że popada w stan trwałej ruiny. Przydałby się remont elewacji, a przynajmniej jej części znajdującej się od strony Parku Promenada. Mur, który również się tam znajduje, jest pomazany przez wandali i przydałoby się solidne mycie. Kiedyś była to perełka a obecnie, przypomina jakiś stary budynek, który spokojnie mógłby się znaleźć w scenografii jakiegoś horroru. Tym bardziej że jest coś na rzeczy i okoliczni mieszkańcy od jakiegoś czasu zauważają, że w najbliższym otoczeniu pałacyku dzieją się różne trudne do wyjaśnienia zdarzenia. Podobno zawsze po północy w budynku zapalają się wszystkie światła, a następnie, gasną, aby po sekundzie znowu się zapalić...

Za zasłonami widać coś jakby cień jakiejś postaci, która przemieszcza się pomiędzy oknami pałacu. Po kilkunastu minutach światła gasną i po ustaniu zjawiska zrywa się na kilkanaście sekund silny wiatr, poruszając mocno gałęźmi parkowych drzew. Wybrałem się na rozpoznanie i faktycznie parę minut po północy w pałacyku zapaliła się część świateł i po chwili za zasłonami pojawiła się jakaś postać a w zasadzie jej cień z dobrze widocznym cylindrem na głowie, a reszta przypominała surdut. Niestety na wszystkich wykonanych zdjęciach postać się nie zarejestrowała. Stąd można przypuszczać, że jest to duch, ponieważ jak wiemy duchy na zdjęciach, nie wychodzą. Być może to sam Franciszek Szuster odwiedza pałac i czegoś w nim szuka? Każdy może odwiedzić po północy to miejsce i może uda mu się odkryć tajemnicę? Nie jest to jedyna tajemnica tego miejsca i dzieje się tam więcej ciekawych rzeczy, o czym z pewnością jeszcze kiedyś napiszę.


Pijanista 

 






Imię / nick
Treść komentarza
user DODANE: 24-01-2026 23:48:16 | ~ Franc
Jest to zaniedbane miejsce to nic dziwnego, że straszy. Nie sztuka zasiać trawę i zrobić klomby.
user DODANE: 24-01-2026 17:13:58 | ~ Marianna
Od jakiegoś czasu, głównie w weekendy w parku przed pałacykiem, koło północy przybywa spacerowiczów. Każdy trzyma w ręku telefon. Pewnie chcą przydybać ducha :)
user DODANE: 24-01-2026 14:46:17 | ~ zenek
Też widziałem. Żadne strachy pewnie żarówka się przepala.
user DODANE: 24-01-2026 03:30:31 | ~ Anna
Bardzo fajny artykuł. Mieszkam w USA a wychowałam się na Mokotowie. Zwraca uwagę na miejsce, niestety mocno zdewastowane. Aż łza się kręci w oku, jak zobaczyłam miejsce spotkań z chłopakiem z bez mała sprzed pół wieku... Wieczorami zawsze było słychać w okolicach pałacyku muzykę jakby ktoś grał na fortepianie a wtedy był tam USC ( Urząd Stanu Cywilnego) i wieczorami pałacyk był zamknięty.
user DODANE: 24-01-2026 03:17:42 | ~ Emeryt
Babcia mi opowiadała, że jeszcze na początku lat sześćdziesiątych na górce za pałacykiem można było znaleźć złote monety z wizerunkiem cara Mikołaja II, potocznie zwane świnkami. Wyłaziły na wierzch po burzy albo intensywnych opadach. Podobno w czasach Powstania Warszawskiego w pałacyk walnął pocisk i trafił w zamurowany skarbiec i monety rozsypały się po okolicy. Być może takie opowieści można między bajki włożyć gdyby nie to, że taką monetę dostałem od babci w prezencie na komunię. Mam ją do tej pory.
user DODANE: 24-01-2026 02:47:51 | ~ Wojownik
Kiedyś latem na murku pod pałacykiem zerowaliśmy z kolegami litra żyta i widziałem jakby przez mgłę, jak na balkonie pojawił się facet w cylindrze i... no właśnie w samym cylindrze. Ale po wódce to ja różne rzeczy widzę.
user DODANE: 24-01-2026 02:26:03 | ~ Alina
Mieszkamy przy Puławskiej w bloku, w którym jest restauracja Mozaika. Okna wychodzą ma park i pałacyk. Często w zimę jak nie ma liści na drzewach późną nocą, w pałacyku zapalają się światła i gasną.
user DODANE: 24-01-2026 02:13:18 | ~ Anonim
Faktycznie coś jest na rzeczy. Zawsze po północy w pałacyku zapalają się żółte światła jakby prądu brakło.