close



 
Koncert w Królikarni


Wybrałem się do Królikarni ot tak po prostu na spacer w ubiegłą niedzielę. Było upalnie i w godzinach popołudniowych zanosiło się na burzę. Miał być spacer po parku, ale ku mojemu zaskoczeniu na trawniku przed pałacem była masa osób, które siedziały lub leżały słuchając muzyki wydobywającej się z głośników. Jak się okazało, był to koncert tyle, że artysta z instrumentem był w pałacu. Widać takie są jeszcze obostrzenia. Niezbyt znam się na muzyce. Z głośników dobiegało głośne „bum, bum, bum” i mieszało się z głośnymi grzmotami. Nastrój grozy uzupełniały groźnie wyglądające chmury. Muzyka, grzmoty i chmury stanowiły harmoniczną całość. Występ bardzo mi się spodobał, jak i publiczności, która nagrodziła artystę gromkimi brawami. Szkoda tylko, że trwało to tak krótko. Na szczęście burza przeszła bokiem.





Imię / nick
Treść komentarza