close

Jarmark na międzymurzu



Pomiędzy murem zewnętrznym a murem wewnętrznym okalającym Stare Miasto znajduje się ciąg pieszy imienia Piotra Biegańskiego. W okresie przedświątecznym co roku urządzany jest bazarek zwany potocznie jarmarkiem świątecznym. Jest to kumulacja bud, udekorowanych w świąteczne świecidełka, na których wystawione są różnej maści produkty, głównie spożywcze. Można kupić coś na wynos, jak również konsumować na miejscu. W zasadzie jest to miejsce podobne do tych, jakie w tym czasie można spotkać w wielu miastach i miasteczkach. Jest jednak pewien wyjątek. Na jarmarku udało się osiągnąć coś, co wydawało się niemożliwe. Mianowicie połączono gastronomię z astronomią. Produkty gastronomiczne sprzedawane są w astronomicznych cenach.

Ceny są tak wysokie, że ludzie wychodzący z jarmarku łapią się za serce. A powinni stuknąć się w miejsce, gdzie większość ma głowy i nie przekraczać bramy do tego przybytku. W cenie kiełbaski z rusztu i pajdki chleba ze smalcem w większości okolicznych restauracji można zjeść przyzwoity obiad. Na wielu stoiskach króluje tak zwany grzaniec w cenie dwudziestu złotych za mały kubeczek, gdzie w sklepie litr tego wątpliwej jakości trunku można nabyć drogą kupna w okolicach dwóch dych. Zresztą większość kulinarnych produktów można nabyć w dyskontach za ułamek ceny. Tyle że święta za pasem i jarmark trzeba zaliczyć. Oczywiście trzeba tam wpaść obowiązkowo, jednak zakupy zrobić w zupełnie innym miejscu. Zwykły spacer wystarczy.





Imię / nick
Treść komentarza
user DODANE: 27-11-2025 18:54:48 | ~ Wojownik
Żarcie z dyskontów w cefalonie sprzedają jako wyroby regionalne.
user DODANE: 25-11-2025 03:45:56 | ~ Alina
Ten grzaniec to porażka. Mocy żadnej i smak byle jaki. Mały papierowy kubek za 20 złotych.