Dawno temu na Pradze

Dawno temu na Pradze w okolicach ulicy Stalowej organizowałem plener fotograficzny pod egidą jednego z ówczesnych czasopism fotograficznych. Takie imprezy planuje się z wielotygodniowym wyprzedzeniem stąd trudno przewidzieć, jaka będzie pogoda w dniu imprezy. Jako doświadczony organizator plenerów zamówiłem słoneczną pogodę w Tokio. Słońce było zgodnie z zamówieniem, tyle że zamiast lutowego wiosennego ciepełka był siarczysty mróz, a słupek rtęci spadł poniżej piętnastu kresek. Pomimo to wyruszyliśmy w kierunku ulicy Stalowej, zaglądając po drodze do bram i wchodząc na okoliczne podwórka. Mróz jednak nie sprzyjał fotograficznej wenie i uczestnicy, co chwila spoglądali w komórki, aby określić czas, jaki pozostał do końca pleneru. Nagle na jednym z podwórek zrobił się gwar i fotografowie ustawili się w kolejce, aby zrobić zdjęcia pozującej modelce. Przetarłem zaparowany wzmacniacz optyczny zwany kiedyś okularami, aby zorientować się w sytuacji. Zobaczyłem pozującą do zdjęć szczęśliwą modelkę, która w końcu została dostrzeżona. Jednak to nie modelka była tutaj w centrum zainteresowania a drugi plan w postaci sporego rysunku i napisu. Po opublikowaniu zdjęć na internetowych forach zainteresowanie praskimi plenerami znacznie wzrosło. Niestety wkrótce też spadło, ponieważ które ktoś zamalował cieszące się wzięciem tło.

































 kopia.jpg)

